Komórki do wynajęcia

05/06/2010

Nie stać cię na biuro? W domu się rozpraszasz? Wynajmij biurko!

Daniel Bauke, informatyk z Katowic, od dziesięciu lat w Warszawie, kilka przepracował w korporacjach, teraz ma własną firmę. Po dziewięciu miesiącach pracy w domu stwierdził, że ciągle coś go rozprasza: sąsiad, telewizor, pralka. Joanna Wright, konsultantka polityczna z Nowego Jorku, chwaliła sobie pierwsze miesiące pracy w domu. Potem zaczęła jej doskwierać samotność. Z pracą przeniosła się do baru kawowego. - Żeby jakoś usprawiedliwić siedzenie przy kawiarnianym stoliku, od czasu do czasu kupowałam muffina lub cappuccino - opowiada w programie telewizji amerykańskiej. - Zaczęłam tyć. 

Joanna nie wynajęła biura, bo utrzymanie skromnego lokalu kosztuje w Nowym Jorku około 2 tys. dol. miesięcznie. Za to wynajęła biurko. Za 25 dol. za dzień lub 175 dol. miesięcznie ma dostęp do urządzeń biurowych, prysznica. Może nawet poleżeć w hamaku. I pogadać z innymi freelancerami, bo coworking to spokój, ale nie osamotnienie. 

 

Daniel Bauke też wynajął biurko - w Creative Hub, centrum coworkingu na warszawskiej Pradze. Za 500 zł miesięcznie ma miejsce do pracy, zamykaną szafkę, dostęp do sieci. - Wygodniejsze biurko i krzesło mam w domu. I szybszy internet. Ale tutaj mogę używać salki konferencyjnej, która się przydaje - tłumaczy. Daniel był pierwszym klientem CH, które zaczęło działać z końcem stycznia. Teraz może pogadać z Kaśką, architektką wnętrz, i Rafałem, także programistą. Sam jest specjalistą od aplikacji do iPhona, myśli o rozwoju firmy. - Chcę ściągnąć tu kolegę, z którym kiedyś pracowałem. Potem kolejnych współpracowników. Może wynajmę w Creative Hub całe biuro? 

Najemcy biur i biurek w Creative Hub mają do dyspozycji dwie łazienki, salon z kącikiem kawowym i profesjonalną drukarkę, którą właściciele CH wzięli w leasing. Gości nie wita jednak sekretarka. - Wszyscy się znamy, mamy do siebie zaufanie, każdy ma swój klucz, może wejść i wyjść o dowolnej godzinie, także w weekend - mówi Joanna Kasprzycka-Rosikoń, współwłaścicielka CH. - Takie było założenie. Nie zabiegamy o jak największą liczbę ludzi, dlatego nie można do nas wpaść na godzinę czy dwie. 5-, 10-dniowy lub miesięczny abonament można wykupić w Studiu Kreatywnej Współpracy w Krakowie. - Jeśli ktoś chce przyjść na pół dnia, też może. 'Gorące biurka', czyli te z doskoku, na parę godzin, wynajmują przedsiębiorcy, żeby spotkać się ze wspólnikami albo popracować w czasie delegacji - mówi Katarzyna Zalass, współwłaścicielka Studia. Po pół roku działalności SKW ma stuprocentowe obłożenie, koszty się zwracają. 

Zanim właściciele Creative Hub zdecydowali, że otworzą centrum coworkingu w Warszawie, spędzili trochę czasu za granicą, na studiach, kontraktach (Joanna zarządza treściami w internecie, Jan jest wydawcą książek). Widzieli takie centra, bo idea rozlała się po świecie. Najwięcej jest ich w USA (tam pokoje biurowe do wynajęcia zaczęły powstawać już w latach 80. XX wieku), ale są także w Japonii, we Francji, w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Irlandii, Hiszpanii, Szwajcarii, Brazylii, Izraelu, Rosji, Niemczech, Wenezueli, Grecji, Norwegii, Słowacji, na Ukrainie i we Włoszech. 
 
 
Pełna wersja artykułu dostępna na stronie Wysokich Obcasów
oraz w wersji PDF poniżej. 




Wróć